Pieski Umysł – Szkolenie psów i konsultacje w Warszawie; Sklep z szarpakami

Rozwój psów i ich właścicieli. Kursy, szkolenia, konsultacje indywidualne z psem w Warszawie. Sklep internetowy z akcesoriami szkoleniowymi.

Pierwsza podróż komunikacją miejską
Jako człowiek swojego psa, Wychowanie i szkolenie

Pierwsza podróż komunikacją miejską

Niezależnie od tego czy mamy samochód czy nie i czy planujemy jeździć komunikacją miejską z naszym psem czy nie powinniśmy kilkakrotnie w okresie socjalizacji odbyć taką podróż z psem. Można to spokojnie zrobić, nawet jeśli postanowiliście, że Wasze szczenię nie będzie wychodzić na spacery przed ukończeniem szczepień. My np. wychodzimy na wszelką socjalizację na rękach (poza domami naszych znajomych i ogrodzoną działką) a więc… do autobusu,tramwaju czy metra i w środku byliśmy na rękach. Ma to swoje plusy i minusy. Z jednej strony, pies jest blisko nas i uczy się, że w naszych rękach jest bezpieczny i unieruchomienie nie jest niczym złym. Z drugiej strony jednak, fakt, że trzymasz psa na rękach jest dla niego dodatkowym wyzwaniem – nie może swobodnie eksplorować otoczenia (chociażby wąchać podłogi w autobusie) i jeśli nie poświęciliście dotychczas wystarczająco sporo czasu na pracę nad tym by pies tolerował dłuższe unieruchomienie na rękach może to by wyjątkowo dla niego trudne w nowym otoczeniu.

Metoda małych kroków

Podobnie jak we wprowadzaniu wielu innych nowych obiektów, miejsc czy aktywności posłużmy się metodą małych kroków. Co jest sednem tej metody? To, że nie przechodzimy do kolejnych kroków, jeśli nie pies nie będzie radził sobie z poprzednim a więc nie będzie spokojny i wyluzowany. Pies musi poradzić sobie z danym etapem, by przejść do kolejnego – w ten sposób nie zarzucamy go czymś, co jest dla niego zbyt wymagające i z czym nie potrafi sobie poradzić i nie mnożymy przed nim wyzwań, tworząc problemy zamiast je od razu pokonywać. W ten sposób pies tkwi w sytuacji, która staje się coraz straszniejsza nie widząc rozwiązania. Co więcej, jesteśmy z nim my – my, którzy nie pomagamy a tylko go w tą sytuację co rusz wrzucamy!

Stres a pewność siebie

Jest to piekielnie ważne, by pracować z psem nad budowaniem jego pewności siebie i umiejętnością radzenia sobie w trudnych sytuacjach wyposażając go w narzędzia, dzięki którym będzie rozwiązywał problemy i radził sobie w trudnych sytuacjach. Część narzędzi pies jest skłonny wykorzystywać im jest starszy – np szczenięta, szczególnie niektórych ras, mają większy kłopot z opanowaniem pobudzenia niż psy starsze a więc wymagania też należy inaczej stawiać psom w zależności od rasy, wieku czy stanu psychicznego jaki zastajemy na wyjściu. Stres jest reakcją naturalną, ponieważ pojawia się zawsze wtedy, kiedy mamy rozbieżność pomiędzy wymaganiami sytuacyjnymi a możliwościami danego psa by sobie z nimi poradzić. Ale… stres jest także czynnikiem mobilizującym do pokonywania trudności poprzez właśnie szukanie sposobów poradzenia sobie lub przyjęcie takich, które podsuwa mu właściciel czy też behawiorysta. Problem natomiast pojawia się wtedy, gdy pies pozostaje w stresogennych warunkach zbyt długo, nie mając samemu narzędzi by sobie z tym poradzić i nie uzyskując pomocy od człowieka. Wtedy silnie warunkuje się na daną sytuację, obiekt czy miejsce, bojąc się i albo wołając o pomoc albo angażując się w czynności zastępcze – jedyne na jakie aktualnie wpadł by pomóc sobie czuć się lepiej lub… przyswajając wyuczoną bezradność pt. i tak nikt mi tu nie pomaga, każą mi tu siedzieć, a żadna moja strategia nie skutkuje wiec usiądę w kącie i będę się trząsł wycofując się zupełnie z sytuacji. Pies wtedy odczuwa lęk, w środku, niekoniecznie manifestując go na zewnątrz poprzez szczekanie czy piski. I ma to piekielnie kiepski wpływ na naszą relację z psem – pies widzi nas jako tych, którzy mu nie pomagają! W czynnościach zastępczych natomiast nie ma nic złego o ile faktycznie pozwalają one psu się uspokoić a nie powodują błędne koło lęku i pobudzenia (np. gdy stają się kompulsjami, jak np. wylizywanie się).

Czyli jak…

A więc jak zaplanować przyzwyczajanie psa do jazdy komunikacją miejską..? Zacznijmy od najprostszych składowych tego, co należy zrobić by w ogóle udać się w taką podróż. Należy wyjść z domu, minąć ruch uliczny i resztę drogi, która nas prowadzi do przystanku autobusowego, stanąć na przystanku i poczekać na autobus/tramwaj, wsiąść i jechać. I o ile przeprowadzamy już od jakiegoś czasu proces socjalizacji zabierając psa w różne miejsca to istnieje szansa, że kroki do stanięcia na przystanku mamy już za sobą. Jeśli nie… dobrze jest zapoznać psa stopniowo z ruchem ulicznym, z odgłosem samochodów, najpierw na pobocznych uliczkach a potem po kilku wyjściach na bardziej ruchliwych. Cały czas pamiętamy o tym by chwalić psa za spokój i nagradzać porządnie smakołykami. Raczej ograniczajmy przy tym dostęp do psa natarczywym ludziom – to dodatkowe źródło napięcia, którego teraz nie potrzebujemy.

Pamiętaj! Tramwaj i autobus wydają zupełnie różne dźwięki – skrzypią, syczą, stukoczą… i powinniśmy przyzwyczajać do nich psa niezależnie, oddzielnie! Może być tak, że nasz pies, nie będąc szczególnie wrażliwym na dźwięki szybko zgeneralizuje umiejętność spokojnego podróżowania autobusem na tramwaj lub odwrotnie ale… tego nie wiemy.

Warto wybrać się najpierw na przystanek końcowy dla autobusów czy tramwajów.  Na przystanku czekamy na przyjazd pojazdu chwaląc go, gdy ten nadjedzie, zajmując też jego uwagę. Wcześniej możemy też udać się na przystanek i zapoznać psa ze stojącym, cichym pojazdem, chwaląc go i nagradzając za spokojne przebywanie w jego obecności. Następnie, gdy pies spokojnie znosi czas na przystanku, nie kuli się i nie skomli na przyjazd tramwaju, możemy wybrać się na podróż trwającą, jeden dwa przystanki nie dopuszczając do sytuacji kiedy pies zaczyna skomleć czy być niespokojny. Pod żadnym pozorem nie zakładałabym psu na pierwsze podróże kagańca. I choć według prawa powinniśmy mieć go na pyszczku to jest to kolejne wyzwanie dla naszego psa, które połączone z podróżą może go nadmiernie pobudzić i sprawić, że pies nie poradzi sobie z dyskomfortem. Poza tym… w trakcie pierwszych podróży, urządzamy sobie tak naprawdę karmienie w tramwaju/autobusie. Zależy nam by wytworzyć u psa wyjątkowo silnie pozytywne skojarzenie z samym pojazdem a następnie jazdą. Dlatego stopniujemy mu poziom trudności. A takim stopniowaniem będzie także wydłużanie czasu podróży. Pies zwyczajnie, podobnie jak dziecko 3-4 letnie, może być znudzony samym siedzeniem w jednym miejscu i sfrustrowany, że nie może eksplorować i poznawać tego miejsca i głównie dlatego może zacząć nam skomleć. A więc musimy wziąć pod uwagę jeszcze czynnik nie tylko stresu i lęku przed pojazdem, ale także zdolności psa do wyciszania się i tolerowania frustracji związanej z unieruchomieniem (czy to na rękach czy to siedzeniem na podłodze w miejscu) – z czym właśnie u szczeniaków może być problem. Fajnie jest przed podróżą porządnie zmęczyć psa i takiego trochę wyżutego już psa zabrać w podróż, tak by nie rozpierał go nadmiar energii. Przy czym odróżniajcie psa zmęczonego od psa nakręconego, który z zabawy wychodzi jeszcze bardziej pobudzony.

Jeśli pies w pojeździe zaczyna nam skomleć, możemy najpierw spróbować zaoferować mu coś co odwróci jego uwagę – ulubioną zabawkę, pastę czy lizawkę dla psa, kość czy coś innego, co mógłby sobie pożuć. Przy czym nie dajemy mu tego w momencie kiedy piszczy, nie utrwalając w ten sposób tego zachowania. Jednocześnie dotykiem i spokojnym tonem głosu możemy uspokajać psa. Jeśli to nie skutkuje, możemy poczekać chwilkę aż na chwilkę się uspokoi i wtedy go nagrodzić ‘nie wchodząc z nim w dyskusję’ w trakcie piszczenia. Jeśli natomiast pies wielokrotnie powraca do piszczenia i widać, że w tym się zasmakował należy wysiąść i pracować na krótszych dystansach. I zaczynać i kończyć podróż sukcesem a więc wtedy kiedy pies nie zaczął jeszcze piszczeć czy szaleć w pojeździe i wychodzicie z niego w spokoju, bez szarpania. Tak by mnożyć w psie pozytywne skojarzenia z podróżą i samemu nie zwariować! 😂

Podzielcie sobie pracę na etapy i stopniowo jest odhaczajcie a po jakimś czasie będziecie jeździć jak królowie!😍💪

 

 

Written by Olga Jackowska - Listopad 13, 2017 - 756 Views

Instagram

  • Kiedy matka przechodzi obok ze świeżo uszytym szarpakiem 👀👀👀 Owieczki są spoko, nawet kiedy śpi 🐑🐏 #szarpaki #szarpakzowcy #toller #spiacypies #pieski #pieswlozku #halohalo #dej #dejmnieto #dlapsa #nakanapieleżyleń #piesleniwiec
  • Dziś w ramach mojego śniadania ćwiczymy klateczkę.... Tak zamiast zaglądania do nieswojego talerza 🧐🧐🧐 #śniadanie #talerz #sniadaniezpsem #klatka #kennel #sportpetkennel #spokoj #wredny #pies #toller #novascotiaducktollingretriever #warszawskipies
  • Ja i Arbuz 🍉 czujemy skruchę, że zostawiliśmy Was bez odzewu na naszym koncie instagramowym. 🥺

Widzicie tą jego smutną minkę? 🤭

Akcja reaktywacja! 💥💥💥 #arbuz #wracamy #akcja #reaktywacja #smutneoczka #toller #novascotiaducktollingretriever #pies #psinos #psywwarszawie #piesnakanapie #piesio #mamisynek #pieski #umysł
  • Arbuz the jumping dog ⛷️⚽ #pilka #toller #przedtreningiem #aport #novascotiaducktollingretriever #dogs #psy #psieszczęście #luzik #skok #skoczek
  • Hejo, co dziś robimy? 🤔

Ja kontra wiewiórki. Walka była mocno niewyrównana 😂

#wiewiorki #bordercollie #border #rallyo #rallyobedience #uczen #ulubiony #parkskaryszewski #jeszczeniepada #niedzielapracowita #szkoleniepsowwarszawa

Follow Me!